niedziela, 2 grudnia 2012

Pierwsza świeca zapalona.
Pierwsza porcja pierników gotowa.
Pierwsze porządki zrobione.
Pierwsze prezenty zamówione.
Pierwsze postanowienia też są.
Teraz już z górki..

piątek, 30 listopada 2012

...

I będzie mi miło
że się wydarzyło
ile mogło było
w każdej sprawie

Kiedy się odkryję
to przez chwili skrawek
tak prawdziwie żyję
że to lubię nawet

Co we mnie niczyje
bez żadnych poprawek
zrozumieć mam siłę
i pokochać prawie (...)

Piotr Brymas

sobota, 24 listopada 2012

Sobota. Dom się budzi ze snu.

Jak zwykle na śniadanie neleśniki z piątku( i rób matko co chcesz, i ryby i pasty i tarty i tralala , nic z tego naleśnik jest naleśnik i w piatek być musi)
Jak zwykle zapach pieczonego  chleba wypuszcza się z kuchni.
Jak zwykle pralka miarowo wystukuje takt.
Jak zwykle gotuję kawę z przyprawami na rozgrzanie.
Jak zwykle słyszę , mamo , co mam założyć ???
Jak zwykle myślę , co by tu ugotować na obiad, i że to już ostatni raz , następnym razem zjemy na mieście.
Jak zwykle tańczę przy  desce wywijając żelazkiem.,
Jak zwykle cieszę się ,że jest sobota a nie niedziela, trochę żałuję, że nie piatek wieczór.
Jak zwykle obiecuję sobie, dziś nie okupuję kuchni tylko maluję paznokcie, wcieram balsamy, generuję piękno w swoim ciele.. a i tak kończy się na pobożnych życzeniach.
Jak zwykle wieczorem, palę świece , lampiony, kadzidła by dać odpocząć zmysłom.

Jak zwykle , tuż przed snem , myślę sobie ,że w gruncie rzeczy to lubię to swoje jak zwykle...

piątek, 23 listopada 2012

Może czas już wrócić?
Na nowo .
Być .

piątek, 12 sierpnia 2011

Powroty są fajne...

piątek, 29 lipca 2011

Po cichu w kuchni pyka bób, dochodzi rosołek.
H. wyjada kluski z durszlaka.
Rozrobiłam ciasto na naleśniki, toż to dziś piątek.
Ten bezrybny akurat...
Popijam niespiesznie kawę, choć nie powinnam.
Organizm się buntuje i trochę dokucza, ale co tam!
Udaję,że nie czuję i wypieram jak mogę.
Powoli pakuję walizy, szykuję nas do wyjazdu.
Jeszcze dosuszają się jakieś bluzki i skarpetki.
Dawno niewidziane słońce przebija się przez
codzienne, szare chmury.. To pomaga.

Słucham Zychowicza i stanu uwilbienia jestem bliska.
"Ja nie chcę wiele: ciebie i zieleń, i żeby wiatr kołysał
gałęzie drzew, i żebym wiersze pisał.."
Czasem wydaje mi się,że znam Go całe swoje życie.Prawie..

Jeszcze spakuję książki , zaległe gazety. Taki plan minimum
na plażę
jeszcze tylko uporządkuję zostającą przestrzeń...
jeszcze zmobilizuję ducha i dopieszczę ciało masłem kakaowym...
jeszcze kilka godzin zaledwie...

czwartek, 14 lipca 2011

Kochane dziewczyny!
Choć bym chciała to nie mogę skomentować Waszych
postów, ani odpowiedzieć na Wasze komentarze
pod moimi postami.Żałuję bardzo ale prawda
jest taka ,że Blogger mnie nie lubi . I tyle.
Buuuuuuuu.....