piątek, 15 października 2010

"Daj mi, Panie, rozpoznanie,
czy ja z dobrych, czy ze złych
czy to twoje jest rozdanie,
czy mam karty w rękach swych"


Deus ex machina.A Osiecka



Od czasu do czasu snuję refleksje na temat przeznaczenia, przypadku, zbiegu okoliczności w życiu. Jaki mam wpływ na to , co mnie spotyka. Chciałabym miec duży ale czy tak jest w rzeczywistości.? Czy moje wybory zależą tylko ode mnie?Czy to ,że własnie w tej , a nie w innej chwili, znalazłam się tu czy tam, i wpłynęło to znacząco na ciąg dalszy, to przypadek czy przeznaczenie? Czy walczyć? Czy dać się nieść nurtowi? Zwykle walczę ale czy to ma sens i w jakim zakresie? Gdzie jest granica między moją a Jego sprawczością? Czy warto czasami odpuścić, czy może nigdy..?Kiedy zachować dystans , a kiedy angażować się bez reszty?

Tak sobie myślę, dużo pytań i brak jednoznacznych odpowiedzi.
Może się wezmę za jakąś pożyteczną robotę, to mi przejdzie?

piątek, 1 października 2010

Za dużo myśli, za dużo słów..
Gdzie ja to pomieszczę?


" ...wariatka,ech
Przed losem nie klęka"

A. Osiecka

piątek, 17 września 2010

Życie znów przyspieszyło.
Miotam się pomiędzy pracą, szkołą i przedszkolem.
Nie wspomnę o zajęciach dodatkowych, codziennie mamy coś.
Dziesiątki bardziej i mniej potrzebnych czynności zapełniają
kolejne dni września. Pędzę przed siebie...

Pogoda mnie nie rozpieszcza, za szybko zimno i ciemno.
Jedynie nagietki, wrzosy i mimoza pocieszają moje oczy.
Zaczyna się czas otulania, sezon na wieczorne świece i kadzidła.
Zbieram i szykuję książki na ponure dni.

Na dobry początek jesieni wybrałam się do teatru na
"Białą bluzkę". Nie żałowałam ani chwili. Nie jestem obiektywna albowiem
bezwarunkowo lubię Osiecką , Jandę i Umer.
Postanowiłam. Koniec roku ma być teatralny.
To postawi mnie do pionu.

środa, 1 września 2010

Moja Droga A. wyrwała mnie do odpowiedzi.
Pytanie brzmi - co lubię?

Lubię:
-zapach mojego domu w letnie , słoneczne popołudnie
-ciszę nocy, ten moment kiedy wszyscy śpią a ja mam czas dla siebie
-smak swieżo zmielonej i zaparzonej kawy
-odgłosy lasu, szum morza , dźwięk wiosennego deszczu

Czasownikowo rzecz ujmując, najbardziej lubię:

-zrobić coś pożytecznego
-od czasu do czasu zmienić perspektywę
-czytać ,przeglądać, studiować albumy, ksiązki czasopisma, gazety, przepisy
-szperać i znaleźć sobie coś , czego nikt inny nie ma ( nie mówimy o chorobach , rzecz jasna a o ciuchach)
-wyspać sie porządnie
-wycierac się po barach w miłym towarzystwie, czyli pogadać o życiu w ramach kobiecej grupy wsparcia


Mogłabym tak wyliczać do jutra, kto by to wytrzymał, dlatego więc przekazuję pałeczkę dalej- Annie.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Powroty bywają różne , wiem to.

Ja jednak lubię wracać na swoje..
I choć oznacza to zwykle wiele pracy, obowiązków, zadań do wykonania na cito, to lubię.

Wraz z nami, w domu, pojawiło się sporo nowych skarbów wakacyjnych,
muszle, kamienie, badyle, patyczki, a nawet płatki dzikiej róży do herbaty.
Najwięcej jednak przybyło piachu znad morskich plaż. Jest wszechobecny.
Jakoś specjalnie z nim nie walczę. Kojarzy mi sie z wyjazdem, lenistwem, słońcem.
A te wspomnienia chciałabym zachowac jak najdłużej...



Póki co ,jestem pełna wrażeń, kolorów, dzwięków, nowych pomysłow i inspiracji.
W głowie układam już osobisty plan na najbliższe dni. To oczywiscie teoria li tylko bo wiadomo-praca, dzieci, a z nimi nigdy nic nie wiadomo. No, ale gdyby się jednak udało , byłoby dobrze.
Chcieć to móc, ludzie mawiają. Może mają rację? Zobaczymy.

piątek, 30 lipca 2010

Bilans lipca.

Tydzień urlopu już za mną.
Remont pokoju ukończony.
Meble dla nastolatka kupione.
Dwa krzesłka H. pomalowane.
(Uwaga! Maluję wszystko co
podejdzie mi pod rękę.)
Ogórki zrobione.
Dżemy usmażone.
Cukinia zamarynowana.
Być może tez i zmarnowana.
Czas pokaże.
Wszystko poprane, wyprasowane.
Walizki spakowane.
Ja już w bloku startowym bo
nerwy na wykończeniu....
Chęć odmiany - duża.
Potrzeba odpoczynku - wielka.
Tęsknota za morzem - ogromna.

czwartek, 8 lipca 2010

H. stojąc na stołku w drzwiach otwartej lodówki
rozmawia sama ze sobą.
-Co to jest?
-W bziuśku ma źółtko, na wieschu skolupke,
a w ślodku białko?
-Jajo!!!
-Blawo, zgadłaś!
-Naśtepna zagadka.Co to jeśt?
-Jest dlugie, cienkie i ma skólke?
-Palówa!!!
-Blawo! Supel! Zgadlas!!

Wtrąca się matka.
-H. co ty robisz, z kim rozmawiasz???
-A nic mamo, to tylko moje
wymyslone kolezianki.Z nimi sobie lozmawiam.


Tak poza tym ,życie toczy się po swojemu.

Właśnie malujemy pokój dziecka starszego.
"W końcu jestem nastolatkiem!"-mówi.
Więc czas na zmiany.
Postanowiłam,że będzie doroślej.
Farby juz czekaja, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Trochę się boję..
Ale w końcu zawsze można przemalować.