A jednak , życie potrafi zaskoczyć..
W sobotę udało nam się wyjechać
do Kazimierza na festyn przedświąteczny.
Po porannym wylegiwaniu się w łóżku,
podjęliśmy szybką decyzję- jedziemy.
Dzieci odsprzedaliśmy dziadkom.
Wzięliśmy ze sobą znajomych
i ruszyliśmy w drogę.
Było fantastycznie relaksacyjnie.
Po zrobieniu zapasów serów korycińskich i przepysznych jogurtów
z Mlecznej Drogi , odwiedzeniu ulubionych galeryjek,
udaliśmy się na obiad do Sarzyńskich.
A żeby już nam w ogóle było dobrze
zalegliśmy w Faktorii .
Pycha kawa i placek z borówkami z żytniej mąki
to własnie to, co małe misie lubią najbardziej.
Bez pośpiechu, wewnętrznego przymusu,
w atmosferze ogólnej radości, dobrego nastroju, spontanicznej zabawy,
przetrwoniliśmy czas do wieczora.
Kazimierz żegnał nas lekko prószącym śniegiem
ale daliśmy radę wrócić do domu bezpiecznie.
Miły dzień, dobry czas...
Lubię takie podarki od życia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Moja kochana B.,
OdpowiedzUsuń na zawszejak najwięcej takich podarków od życia Ci życzę! :D
Moja Droga A.:)
OdpowiedzUsuń na zawszeCzasami takie fajne rzeczy mi się przydarzają same a czasami je prowokuję albo wręcz oragnizuję.Ty czasami też partycypujesz w tych "podarkach" od życia , hehehe.
Ściskam Cię kochana gorąco w ten mroźny dzień:)))))
Moja droga B.,
OdpowiedzUsuń na zawszeniech no ja tylko wyjdę z tych klimatów ospowo-świątecznych....! Będę działać, organizować i.... prowokować ;D
Lubię słowo "czasami" , jak pewnie zauważyłaś. Jest takie niezobowiązujące :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeCzekam na Twoje działania i prowokacje!!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeZauważyłam, bo ja też je lubię.
OdpowiedzUsuń na zawszePrzypadkom trzeba czasem pomagać.... :D
oooooo, moja droga, BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!!!!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeTeż lubię tak "zalegać", obawiam się tylko konsekwencji w postaci trudnego powrotu do rzeczywistości...Placek z borówkami...Mniam :)
OdpowiedzUsuń na zawszeBeatto, powrót po zaleganiu zawsze jest trudny. Ale mimo to czasami warto zaszaleć.
OdpowiedzUsuń na zawszeBuźka:)